Awokado faszerowane

Awokado faszerowane

Lubisz awokado? Ja uwielbiam, w szczególności awokado faszerowane wegańskim mięsem mielonym.

Pierwszy raz spróbowałam je będąc na diecie Pani Anny Lewandowskiej na początku 2017 roku, więc stosunkowo niedawno zważywszy na to ile mam lat. Wstawałam wtedy o godzinę wcześniej niż zwykle, tuż po 5 rano, aby przygotować śniadanie w domu i dwie przekąski do pracy.

Awokado miałam zjeść w pierwszym tygodniu diety.

Zakupy na cały tydzień zrobiłam w niedzielę, a od poniedziałku zaczęłam dietę. Pamiętam, że awokado, które wtedy kupiłam było składnikiem śniadaniowej sałatki z jajkiem. Kupiłam je w markecie, kompletnie nie wiedziałam jak ma smakować i jak wyglądać. Okazało się, że kupiłam niedojrzałe, twarde tak strasznie, że rzucone w czyjąś głowę mogłoby zabić.

Po przygotowaniu dwóch przekąsek na wynos zabrałam się za sałatkę. Jaja ugotowane, sałata pokrojona, wzięłam do ręki awokado i totalnie nie wiedziałam jak obrać, jak pokroić. Po dostaniu się do środka zdziwiłam się, że jest takie twarde, ale nic, tak ma chyba być, pomyślałam wówczas. Pokroiłam, polałam dressingiem i usiadłam do stołu. Pamiętam, że pomyślałam wtedy – „czym ci ludzie i ta Lewandowska tak się zachwycają?” Jaja wyjadłam, sałatę też, twarde i niejadalne awokado wyrzuciłam do kosza i pojechałam do pracy zła na czym świat stoi, że takie głupie składniki są w tej powszechnie chwalonej i podziwianej diecie Lewandowskiej. Do końca diety nie przygotowywałam potraw z awokado.

Kiedy wróciłam do jego jedzenia?

Kiedy pewnego razu w sklepie, kilka miesięcy po diecie, zobaczyłam na promocji bardzo dojrzałe awokado, tak dojrzałe, że aż pomarszczone od swojej maślanej konsystencji. Wzięłam jedno. Zjadłam na drugi dzień ot tak, rozsmarowane na bułce, którą upiekłam na śniadanie, z pomidorem i ogórkiem kiszonym. Zjadłam i przepadłam. To wtedy zwróciłam w myślach honor Pani Lewandowskiej, że jednak dobry miała zamysł co do tej sałatki z awokado 😉

Potem, gdzieś w czeluściach Internetu, w menu jednej z zagranicznych restauracji, totalnie przez przypadek, zobaczyłam przepis na awokado faszerowane wegańskim mięsem mielonym. Brzmi dziwnie? O tak, ale jak smakuje! Trochę zmodyfikowałam przepis pod własne smaki i preferencje i oto jest:

Awokado faszerowane – przepis

Składniki:
1 duże dojrzałe awokado
po 1/3 szklanki suszonych pomidorów (suchych w paczce, nie z oleju), nerkowców i migdałów
Po ½ łyżeczki: kuminu, kurkumy, wędzonej papryki słodkiej, wędzonej papryki ostrej, suszonego lubczyku, czosnku granulowanego, cebuli suszonej
Szczypta soli himalajskiej
Sok z limonki

Sałatka z pomidorów:
1 mały pomidor malinowy
1/3 świeżej papryki czerwonej
1 mała cebula
1 łyżka oliwy z oliwek
Po szczypcie: soli, czarnuszki i suszonego tymianku

Awokado faszerowane – wykonanie:
1. Awokado kroję na pół, wyciągam pestkę i trochę miąższu, jeżeli pestka była mała oraz przycinam delikatnie brzuszek awokado, tak aby stabilnie leżało na talerzu.
2. Do miejsca po pestce skropionego sokiem z limonki wkładam wegańskie mięso: nerkowce, migdały i suszone pomidory (zalane wcześniej wrzątkiem i odsączone) i wszystkie przyprawy blenduję na w miarę gładką masę.
3. Na wierzch układam sałatkę z pomidorów: Pomidora sparzam wrzątkiem i wkładam do zimnej wody. Obieram ze skórki. Kroję wraz papryką i cebulą na drobną kostkę. Dodaję tymianek, czarnuszkę, sól i oliwę z oliwek. Mieszam i wykładam na awokado.
Smacznego 🙂

Ten post ma 4 komentarzy

  1. A jak poznać, że awokado już nie nadaje się do jedzenia?

    1. Zapisałeś się w historii tego bloga jako pierwszy historyczny komentujący mój pierwszy historyczny wpis 😉
      Jeżeli chodzi o awokado hass, to kilka tygodni temu kupiłam na pozór piękne czarne i dojrzałe awokado – tak dojrzałe, że aż lśniące na zewnątrz i ze skorupką tak twardą, że na „puk, puk, puk” można było usłyszeć dźwięk. Było wyjątkowo lekkie jak na swój rozmiar i po rozkrojeniu całe zepsute w środku – więc takiego NIE KUPUJ 🙂
      A tak poza tym, to wystarczy w sklepie (gdy nikt nie widzi) oderwać ten maleńki trzonek na górze awokado – jeżeli jest zielone pod spodem – bierz, jak czarne, bądź widać pleśń – wybierz inne 🙂

  2. Ale pyszności!
    Ja pierwszy raz awokado spróbowałam bardzo dawno temu, kiedy jeszcze w Polsce nie było ono zupełnie popularne. Mama kupowała je gdzieś dla Dziadka, jako jedno z super foods, by wspomóc leczenie choroby nowotworowej. Pamiętam, że spróbowałam je wtedy i pomyslałam, że jest… beznadziejne w smaku, takie mdłe. Oczywiscie probowałam wersji saute. Nie jadłam go potem przez dobre kilka (kilkanascie!) lat. Do jedzenia awokado wrocilam dopiero po przeprowadzce do USA i od tamtej pory to stały składnik mojej diety 😉 Choc samego bez przypraw nadal nie ruszę, to awokado w roznej formie czesto gosci na moim stole. W takiej wersji jak u Ciebie jeszcze nie probowalam, ale wyglada tak smakowicie, ze na pewno je przyrządze 🙂

    1. Ja czasem zjem bez przypraw, ale tylko jakąś małą kosteczkę, przy okazji robienia czegoś z awokado, a z kolei moja mama, która od jakiegoś czasu zjada kilka awokado tygodniowo, potrzebuje do jego zjedzenia jednej rzeczy – nożyka 😉 Ona zjada je w taki sposób jak ja zjadam jabłko 😉
      Mam nadzieję, że Twój Dziadek czuje się już dobrze.

Dodaj komentarz

Close Menu